Przejdź do menu głównego Przejdź do treści Przejdź do wyszukiwarki

Artykuł

21
kwi
2024

Gościmy w podcaście Polskiego Radia RDC

W minioną środę, 9 lutego, prezeska naszej Fundacji, Ania Żórawska, była gościem Roberta Łuchniaka.

W podcaście Wieczór RDC opowiadała o dostępnych kinach, pętli indukcyjnej, tłumaczeniach piosenek na PJM w projekcie Rock’ad’Roll i wielu innych tematach naszej codziennej pracy.

Wywiadu można posłuchać na stronie Radia RDC.

Poniżej transkrypcja rozmowy.

 


Robert Łuchniak : Proszę państwa, razem z nami prezeska Fundacji Kultury bez Barier, Anna Żórawska. Witamy serdecznie.

Ania Żórawska: Dobry wieczór.

R.Ł.: Kultura bez barier, taka nazwa fundacji. Rozumiem, że zajmujecie się niepełnosprawnymi, osobami z niepełnosprawnościami i ich uczestnictwem w życiu kulturalnym, społecznym również, prawda?

A.Ż.: Dokładnie tak. Nasza nazwa jest świadomie w dopełniaczu. Tak jak Pan powiedział, jest to Fundacja Kultury bez Barier. Ja się uśmiecham zawsze, jak pada ta nazwa, czy zostanie wymieniona poprawnie. Pan idealnie zdał egzamin. Już tłumaczę dlaczego w dopełniaczu, dlaczego to jest Fundacja Kultury bez Barier.

Przyjęliśmy sobie za misję, za zadanie – zaopiekowanie się kulturą. Tą kulturą z której my możemy bardzo gęsto jako osoby pełnosprawne korzystać, możemy przebierać w propozycjach dość licznych zarówno w teatrze jak i w kinie, w muzeach. Natomiast tej możliwości bardzo często nie mają osoby z niepełnosprawnościami. I postanowiliśmy sobie z moim kolegą i przyjacielem Robertem Więckowskim zadbać o to, żeby ta kultura była otwarta, żeby była dostępna dla osób z kultury wykluczanych.

R.Ł: No i chcemy o tym porozmawiać: jak w ogóle z korzystaniem z kultury wśród osób z niepełnosprawnościami w naszym kraju.

Ale też o niektórych narzędziach, które może osobom z niepełnosprawnościami są znane, ale, że tak powiem osoby postronnne o tym wiedzą niewiele, albo zgoła nic. Ale najpierw tak ogólnie zapytam : w jaki sposób osoby z niepełnosprawnościami w Polsce korzystają z kultury. Na ile to jest powszechne, na ile to jest problem. 

A.Ż: Trzeba sobie powiedzieć jedno, że tak naprawdę osoby z niepełnosprawnościami to jest bardzo różnorodna grupa. To są osoby z niepełnosprawnością wzroku, osoby głuche, osoby słabosłyszące, osoby poruszające się na wózkach, osoby niskorosłe, osoby w spektrum autyzmu, osoby z niepełnosprawnością intelektualną, z Zespołem Downa. A także, odkąd są ustawy – dwie wprowadzone w Polsce – o zapewnianiu dostępności, także do tej grupy, o której się mówi „osoby ze szczególnymi potrzebami” , są zaliczane osoby starsze. Albo rodzice opiekunowie poruszający się z wózkami, w których trzymają swoje dzieci. I ta dostępność jest właśnie dla tych osób. Jak to jest, Pan pyta, z korzystaniem z kultury? Bardzo różnie. I bardzo dużo tutaj zależy od tego, o której grupie mówimy. Bo nie można tego określić jednym zdaniem, że kultura jest dostępna albo nie jest. Jeśliby się pochylać nad konkretnymi grupami, będzie na pewno łatwiej. Na przykład w sytuacji osób z niepełnosprawnością ruchu : dużo zależy od tego, czy jest dostępność architektoniczna. Czyli, czy osoby będą mogły dostać się do obiektu – nieważne czy to będzie kino, teatr, muzeum – w sposób samodzielny i na równi z innymi. To jest taki ideał. Czyli, że mogą wejść do tego miejsca bez wsparcia innej osoby. Że mogą skorzystać z przestrzeni w tym miejscu, dostać się między innymi do toalet i wreszcie korzystać z oferty tego miejsca. I tutaj są często największe problemy, bo o ile jeszcze do niektórych budynków mogą się dostać, o tyle już różnie bywa z ofertą, która jest dla nich dostępna.

Tak samo jeśli chodzi o osoby z niepełnosprawnością wzroku. Tutaj jest sytuacja taka, że często dostaną się do obiektów, ale już bardzo rzadko skorzystają z oferty. Ta dostępna dla nich oferta jest wciąż niewielka. Chociaż od dziesięciu lat się staramy tę sytuację w Polsce zmieniać, to cały czas osoby z niepełnosprawnością wzroku mają niewielki dostęp do kultury. Bo żeby osoba niewidoma mogła korzystać z wydarzeń kulturalnych, potrzebne są konkretne rozwiązania. Dla osób niewidomych potrzebna jest audiodeskrypcja ,czyli opis tego czego osoby niewidome nie widzą. Na przykład w kinie – to, co się znajduje między dialogami. Tam gdzie jest miejsce, trzeba opowiedzieć co bohaterowie robią na ekranie, kiedy zapada cisza, prawda? To wtedy naszą rolą jest opowiedzieć, co się dzieje między dialogami.

Taka sama sytuacja jest w spektaklu. Tam też osoba niewidoma, żeby nadążyć za biegiem akcji, żeby sobie wyobrażać w jakie kostiumy są ubrani aktorzy, także potrzebuje audiodeskrypcji.

W przypadku muzeów potrzeba jeszcze materiałów dotykowych. Żeby można było sobie przełożyć dzieła sztuki także na te wersje „pod palcami”. Żeby można je było sobie wyobrazić nie tylko przy pomocy słowa, ale także właśnie dotyku. I to jest bardzo ważne w przypadku osób z niepełnosprawnością wzroku.

Jeśli chodzi o osoby głuche, to sytuacja w kinie – ja tutaj będę mówiła uczciwie – jest dramatyczna. Jeśli chodzi o polskie kino. Polskie filmy nie mają napisów polskich w kinie. Osoby głuche znają kino zagraniczne, natomiast nie znają kina polskiego. Dlatego, że w kinach nie gra się filmów z napisami polskimi, a najlepiej jeszcze z napisami dla niesłyszących – różnica jest taka, że dodawany jest albo kolor dla konkretnego bohatera, albo etykiety, czyli – kto mówi. Na przykład mówi Kamil i wtedy dajemy właśnie taką etykietę: Kamil. Jeszcze dodatkowo są dodane zapisy dźwięków i opisy dźwięków. Żeby niesłyszący wiedzieli jaka jest muzyka, czy pada strzał z pistoletu, bo to są bardzo ważne dźwięki. One muszą się pojawić także w napisach. I niestety tego do polskich filmów nie ma, O to od lat walczymy, ale niestety ta sytuacja się nie zmienia.

 A jeśli chodzi o dzieci głuche, które znają tylko język migowy, bo pochodzą z rodzin osób głuchych, to one nie mają żadnej dostępności. Nie mają filmów, nie mają bajek w wersji z językiem migowym. To się zmienia na przykład w telewizji. Już można znaleźć kanały, w których pojawiają się bajki dla dzieci właśnie w języku migowym, ale to jest kropla w morzu. I tutaj sytuacja jest dramatyczna.

R.Ł: A propos tego, co w ogóle dla osób z zaburzeniami słuchu, to na platformach z filmami można włączyć chociażby napisy, prawda?

A.Ż.: Dokładnie tak.

R.Ł : Ale w kinach już tego nie ma. W przypadku filmów polskich, oczywiście. Rozumiem, że to powinny być specjalne seanse. Albo jeszcze inaczej. Ja wiem, że co do kina, to macie taki swój poradnik, który również Pani redagowała. No i co tam można znaleźć?

A.Ż: To ja jeszcze wrócę do tego, co Pan powiedział, że w kinie to nie muszą być specjalne pokazy.

R.Ł: No właśnie.

A.Ż: Ja bym chciała tutaj powiedzieć, że niekoniecznie, absolutnie. My, odkąd istniejemy – 10 lat w tym roku nam mija i będziemy pięknie też to świętować – robimy za każdym razem pokazy dla wszystkich, w kinie Elektronik w Warszawie.

I między innymi piszemy o tym w poradniku o którym Pan wspomniał. Jest to poradnik dla sektora kultury, który został opracowany dla Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Czyli tego resortu, który jest odpowiedzialny za wdrażanie dostępności w naszym kraju. I przygotowaliśmy ten poradnik dzieląc się naszym doświadczeniem. Naszym, mówię – naszym, to znaczy Fundacji Kultury bez Barier ale także doświadczeniem innych fundacji i instytucji. I bardzo praktycznie pokazujemy, jak udostępniać na przykład warsztat dla dzieci, na przykład pokaz filmowy, spektakl, spacery. Dzielimy się tym doświadczeniem, opowiadając jak to zrobić, ale też wskazujemy od razu kto już to robi, żeby można było się sieciować, żeby można było zadzwonić, żeby można było się dopytać. I podpowiadamy, tak jak tutaj już wspomniałam także narzędzia. W przypadku osób słabosłyszących, to na przykład mówimy w tym poradniku o pętli indukcyjnej. To jest taka technologia, ja to nazywam „kabel z misją”, który umożliwia osobom korzystającym z aparatów słuchowych i implantów ślimakowych, żeby mogły lepiej słyszeć. Naprawdę korzystać choćby z koncertów, brać udział w koncertach. Brać udział w wydarzeniach typu konferencje, albo w licznych warsztatach, w których mogą też rozwijać swoje kompetencje, dbać o swój rozwój osobisty.

Więc tego typu rzeczy też opowiadamy w poradniku i oczywiście tłumaczymy ustawę, o której już wspomniałam. Ustawę, która weszła dwa lata temu w życie. Żeby osoby, które są twórcami tego sektora kultury, odpowiadają za ten sektor kultury (mówię tutaj o dyrekcji, o osobach z promocji, o edukatorach, o kuratorach) – wiedziały jak zmieniać ten sektor i jak czynić go bardziej dostępnym dla osób z różnymi potrzebami.

R.Ł. : Powiedzmy o pętli indukcyjnej troszeczkę. Ja rozumiem, że do takiej pętli indukcyjnej można się podłączyć i tam jest sygnał przystosowany, no bo ja zdaję sobie sprawę, że ktoś na przykład z implantem ślimakowym może słyszeć zbyt głośno, żeby to do niego dotarło. Jak takie urządzenie funkcjonuje?

 A.Ż.: Już tłumaczę. Bardzo fajnie, że Pan powiedział o tym podłączeniu bo to jest wręcz kluczowe w odpowiednim działaniu pętli, ale może jeszcze zrobię jeden krok w tył. Osoby, które używają aparatów słuchowych i implantów ślimakowych wiedzą, że to jest tylko proteza, że to nie jest idealne rozwiązanie. Ono pozwala słyszeć, ale już rozumieć… To jest jednak duża przepaść między jednym a drugim. I są technologie wspierające osoby korzystające z aparatów albo implantów, z których korzysta bardzo gęsto Skandynawia, Wielka Brytania. Tam znajdziemy bardzo dużo systemów wspierających słyszenie. U nas w Polsce zaczęło się to naprawdę zmieniać w bardzo dobrą stronę, także dzięki – tutaj nie ma co ukrywać – ustawom. Ponieważ jest obowiązek, żeby zapewnić obsługę z wykorzystaniem tych środków wspierających słyszenie. Natomiast jak to działa? Działa w ten sposób, że jeśli użytkownik ma włączoną w aparacie cewkę indukcyjną, a włączyć ją może protetyk słuchu i niestety – tutaj się zatrzymam na chwilkę – bardzo mało protetyków słuchu włącza cewkę indukcyjną w aparatach słuchowych. Jeśli mogę zaapelować o to (bo tutaj działamy misyjnie też w projekcie naszym „Tu możesz”, który zbiera informacje o pętli indukcyjnej, o miejscach z pętlą, o wydarzeniach z pętlą), to żeby protetycy po prostu włączali użytkownikom pętli cewkę indukcyjną. Wtedy osoba, która będzie miała włączoną w aparacie, systemowo tę cewkę, w momencie wejścia do miejsca, w którym jest zainstalowana pętla, usłyszy potrzebne informacje. Na przykład idę do kina, mam aparat słuchowy. Widzę oznaczenie kasy, że jest tam zainstalowana pętla. Mimo tej szyby, która dzisiaj jest ze względów pandemicznych potrzebna, albo jakiejś pleksi, która oddziela nas od osoby obsługującej, osoby słabosłyszące są w stanie usłyszeć. Bo się przełączają aparatem słuchowym do pętli i słyszą tak, jakby ktoś im mówił do ucha. Bo tam na biurku tej osoby za kontuarem jest ustawiony mikrofon, najlepiej na takiej długiej szyjce i dzięki temu dźwięk z mikrofonu trafia bezpośrednio do ucha, czyli do aparatu słuchowego osoby słabosłyszącej. Jakość słyszenia jest wtedy taka, jak nam kiedyś nasza widzka powiedziała, która była po raz pierwszy od 25 lat w kinie, że słyszała tak dobrze, jak 25 lat temu. I to jest najpiękniejszy dowód na to, że warto to robić, warto to szerzyć i sprawiać, żeby było łatwiej komunikować się osobom słabosłyszącym.

R.Ł.: Pani prezes, a poza instytucjami kultury, czy ta pętla indukcyjna jest używana?

A.Ż.: Poza instytucjami kultury… My robiliśmy badania, właśnie gdy robiliśmy tę innowację społeczną, bazę interaktywną miejsc z pętlą indukcyjną „Tu możesz” z użytkownikami i instytucjami. Pytaliśmy użytkowników aparatów słuchowych i implantów ślimakowych, gdzie tak naprawdę potrzebują tej pętli. Bo nam w serduchu gra kultura i tą kulturą bardzo gęsto żyjemy, natomiast jak już się zabieramy za jakiś temat, to chcemy wiedzieć, gdzie ten problem leży, od czego zaczynać. I to, co jest bardzo ważne dla osób słabosłyszących, to żeby pętla indukcyjna znajdowała się w miejscach, w których załatwiają swoje sprawy. I w pierwszej kolejności były wymienione miejsca typu urzędy, typu miejsca obsługi klienta w różnych sklepach, a także – co najważniejsze – przychodnie, placówki ochrony zdrowia. Dlaczego? Bardzo dużo osób korzystających z aparatów to są osoby starsze. I często bardzo trudno im usłyszeć w kolejce, tam gdzie gromadzi się bardzo dużo osób, kiedy jest wypowiadany numerek na przykład. Albo jak ktoś wywoła po nazwisku. Teraz już jest RODO, ale jak się wywołuje do gabinetu lekarskiego, to te osoby, które słabo słyszą są bezradne. One nie usłyszą. Czują się sfrustrowane, zawstydzone, skrępowane i bywa, że wychodzą też z tego miejsca po prostu z płaczem. I takie dane zbieraliśmy po drodze, żeby też mówić o nich głośno. Bo dużo osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo wykluczane są osoby słabosłyszące ze społeczeństwa. A istnieją już technologie, istnieją rozwiązania. Ale też ważne jest nastawienie odpowiednie i przeszkolenie odpowiednie, żeby wiedzieć też jak na te potrzeby osób słabosłyszących odpowiadać. Bo czasem wystarczy nawet nie pętla indukcyjna, ale na przykład, Panie Redaktorze, po prostu osobny pokój. Pokój, w którym osoba będzie mogła usiąść na przeciwko osoby, z którą chce załatwić swoją sprawę, spokojnie wypełnić dokumenty, albo porozmawiać z lekarzem. Ale ta osoba, która pomaga jej wypełnić dokumenty, która z nią rozmawia, powinna zadbać o to właśnie, żeby siedzieć na przykład na przeciwko okna. Czyli nie pod światło, tylko tak, żeby światło padało na jej usta. Żeby ta osoba mogła widzieć usta, żeby wspierać się odczytywaniem mowy z ust. I są to takie bardzo proste zabiegi, które mogą zmienić też jakość obsługi.

R.Ł: To porozmawiajmy w takim razie o innych jeszcze przedsięwzięciach, skoro jesteśmy przy osobach niesłyszących. Zapraszacie na koncert Meli Koteluk. Na You Tube, prawda? I on ma być tłumaczony na żywo na polski język migowy. Polski język migowy, co ważne.

A.Ż: Ten koncert już się odbył, on odbył się w ubiegłym roku.

Natomiast ten projekt, z przyjemnością o nim opowiem, nazywa się Rock’AD’Roll. To AD w środku też ma znaczenie, ponieważ to jest skrót od audiodeskrypcji. Audiodeskrypcję właśnie tak się zapisuje w skrócie, literkami A jak Anna i D jak Danuta. Mamy właśnie ten projekt Rock’AD’Roll , wymyślił go nasz przyjaciel, mój kolega z zarządu Robert Więckowski, ponieważ jest osobą niewidomą. On kolekcjonuje płyty muzyczne, płyty CD, kupuje je sobie regularnie i uzupełnia swoją kolekcję. I marzył o tym, żeby opisywać okładki, których on nie widzi. Żeby znalazły się osoby, które będą to opisywać. I to jest jedna część projektu. Ale drugą częścią projektu, jest właśnie to, co Pan powiedział. My chcemy, żeby muzyka była bez barier dla wszystkich. I interpretujemy od trzech lat piosenki, koncerty, na polski język migowy. Bo trzeba wiedzieć, że każdy kraj ma swój odrębny język migowy. Dlatego to jest tak ważne, żeby mówić, że to jest w polskim języku migowym. W skrócie mówi się PJM. W tamtym roku zgodziła się z nami podjąć taką współpracę Mela Koteluk. Ale wcześniej był to Czesław Mozil, był Grubson i mamy te trzy koncerty za sobą. Braliśmy również udział w koncercie Smyk Fest. Nasi tłumacze pracowali tam i z kolei interpretowali utwory Sanah, utwory Krzysztofa Zalewskiego i Pauli Romy. Niesamowity jest też proces współpracy z artystą, żeby interpretować na język migowy te utwory.

R.Ł.: Ja rozumiem, że tak czy inaczej te koncerty są obecne na You Tube, cały czas?

A.Ż.: Nie, już teraz nie, natomiast na pewno będziemy zapraszali w tym roku na koncert. To mogę obiecać dzisiaj tutaj na antenie, ponieważ mamy 10 lat Fundacji i z tej okazji już podejmujemy rozmowy z artystami, którzy zechcieliby wejść z nami w taki projekt. Żebyśmy mogli go zrobić właśnie także hybrydowo. Bo zawsze to się dzieje na miejscu – współpracuje z nami Narodowe Centrum Piosenki Polskiej w Opolu – i będzie streamowane też w sieci, więc będziemy również zapraszali wszystkich słuchaczy, także Radia dla Ciebie.

R.Ł. : No jasne. Porozmawiajmy trochę o osobach z niepełnosprawnościami wzroku, czy wręcz niewidomych. Też istnieją pewne narzędzia. Myślę, że warto powiedzieć o niektórych z nich. Co to takiego tyflografika?

A.Ż: Oczywiście. Tyflografika to są materiały dotykowe, które są wsparciem dla osób niewidomych. I my na przykład w Fundacji zachęcamy do tego, żeby przygotowywać tyflografiki własnym sumptem. Czyli na przykład: jeśli są edukatorzy w muzeum i chcą przybliżyć dzieło sztuki albo obraz osobom niewidomym, to mogą wykonywać tyflografiki samodzielnie. Na przykład klejem albo sznurkiem zrobić kontury na tym obrazie, albo zaznaczyć na tym obrazie ważne punkty. Tak, żeby osoba z niepełnosprawnością wzroku mogła sobie – oprócz audiodeskrypcji, która jest tutaj w tym przypadku niezbędna – mniej więcej wyobrazić, co gdzie się znajduje, jaką ma wielkość. Najtrudniejsze w sztuce jest przełożenie i wytłumaczenie na przykład czym jest perspektywa. I takie rzeczy próbujemy robić między innym poprzez wykorzystanie materiałów dotykowych, którymi także są tyflografiki. Mówię o takich tyflografikach, które możemy zrobić sami i bardzo często one są właśnie bardzo lubiane przez osoby z niepełnosprawnością wzroku. Ale są też profesjonalne rozwiązania, dość kosztowne, które też wykorzystywaliśmy w różnych muzeach i pokazywaliśmy takie materiały. Mamy oprócz tego makiety, które przygotowujemy w technologii druku 3D i to, co się bardzo fajnie sprawdzało w instytucjach kultury, to makiety scenografii. Bardzo ciężko jest opisać słowem trudną konstrukcję, która tworzy na przykład całe miasto w spektaklu. Albo jakąś nietuzinkową konstrukcję, która też coś symbolizuje, a my mamy tylko minutę przed wejściem aktorów na scenę. Więc nie powiemy zbyt wiele na temat scenografii, a później naprawdę nie ma na to miejsca. I kilka lat temu podjęliśmy współpracę ze studiem właśnie 3D, które przygotowało nam makiety scenografii i dzięki temu tuż przed spektaklem dawaliśmy te makiety, widzowie z niepełnosprawnością wzroku oglądali je palcami, wyobrażali sobie scenografię i pięknym dopełnieniem (w niektórych teatrach to się udawało robić) było, że mogli potem wejść na scenę i dotknąć tej konstrukcji, dotknąć tej scenografii. I wtedy ten obraz jest pełniejszy, jest jeszcze większa dostępność.

 Więc to co miałabym rekomendować temu sektorowi kultury szczególnie właśnie w teatrze, to żeby przekazać opis, czyli audiodeskrypcję osobom z niepełnosprawnością wzroku, ale możliwie uzupełniać też dotykiem.

R.Ł: Wyobrażam sobie, że takie narzędzia jak podpisy w alfabecie Braille’a czy audiodeskrypcja, to…no mogłyby być na porządku dziennym.

A.Ż.: Tak. No Braille, tutaj trzeba to też powiedzieć, że on nie jest bardzo często wykorzystywany przez osoby z niepełnosprawnością wzroku. Ponieważ w ogóle wśród osób z niepełnosprawnością wzroku znacznie więcej jest tych, które straciły wzrok w trakcie swojego życia. Te osoby najczęściej uczą się po prostu brajla tylko na takim poziomie, żeby mogły na przykład podpisać sobie leki, albo jakieś przyprawy, albo kosmetyki, natomiast nie potrafią tak sprawnie z tego korzystać. Podpisy brajlowskie sprawdzają się w przypadku na przykład oznaczenia pokoju: Kiedy osoba jest w budynku, w długim holu, gdzie znajduje się bardzo dużo drzwi i bardzo fajnie gdyby albo cyfra była wypukła, tak, żeby osoba z niepełnosprawnością wzroku mogła dotknąć tej cyfry i wiedzieć, że to jest na przykład pokój numer 4, albo właśnie, żeby było oznaczenie alfabetem Braille’a. Ale z tym brajlem trzeba naprawdę bardzo rozsądnie, bo tak jak mówię – nie jest tak, że bardzo dużo osób z tego korzysta. Zawsze warto po prostu konsultować z osobami z niepełnosprawnością rozwiązanie i wdrażanie tego rozwiązania. Nie tylko w przypadku brajla. Ogólnie zalecamy to w Fundacji w sektorze kultury, bo rozwiązania dostępnościowe często po prostu są także kosztowne.

R.Ł: No dobrze, ale z kolei audiodeskrypcja, na przykład w muzeach, właściwie jest standardem, zwłaszcza w tych dużych placówkach.

A.Ż :Tak, tutaj będę bardzo chwaliła muzea. W ogóle dla nas to jest ukochany obszar kultury. Tam są ludzie, którzy mają serducho, jak my to mówimy, po właściwej stronie. Oni nie zastanawiają się ile ich to kosztuje, ile będzie im to zajmowało czasu, oni po prostu to robią. Więc odkąd szkolimy muzealników (robimy to też dzięki wspaniałej współpracy z Narodowym Instytutem Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów), a szkolimy muzealników od 2013 roku regularnie (za dwa tygodnie mamy kolejne szkolenie), to tam ludzie po prostu po tych szkoleniach zabierają się do pracy. I właśnie albo audiodeskrybują albo opracowują tyflografiki albo przygotowują filmy z tłumaczeniem na język migowy, albo ofertę. Także jest zwiedzanie w języku migowym. Między innymi Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki pioniersko zatrudniła osobę głuchą, głuchego przewodnika, który oprowadza w języku migowym, swoim naturalnym języku. I po prostu jest on absolutnym „magnesem” dla osób głuchych. Bo to tak, jak my korzystamy z przewodnika za granicą, który mówi w języku polskim, to Głuchym najlepiej jest odbierać treści w ich naturalnym języku.

R.Ł.: Bardzo dziękuję, że mogliśmy dzisiaj chociaż dotknąć tematu, czy bardzo wielu tematów, bo jak się okazuje, uczestnictwo osób z niepełnosprawnością w kulturze to jest bardzo wiele różnych obszarów, różnych narzędzi również. Będziemy zaglądać do tego, co się dzieje w tych sprawach w Polsce.

A.Ż.: Cudownie, zapraszam.

R.Ł.: Anna Żórawska, prezeska Fundacji Kultury bez Barier. Bardzo dziękuję za rozmowę, pozdrawiamy serdecznie.

A.Ż.: Bardzo dziękuję, pozdrawiam również