Przejdź do menu głównego Przejdź do treści Przejdź do wyszukiwarki

Artykuł

17
kwi
2026

STUDIO ROCK’AD’ROLL 16 z Bartkiem Tarnowskim rozmawia Robert Więckowski

STUDIO ROCK’AD’ROLL   podcast Rock’AD’Roll

Transkrypcja rozmowy

BARTEK: Bartek Tarnowski, Stowarzyszenie Instytut Niezależnego Życia i Stowarzyszenie Wspólne Jutro. Piszę też czasami teksty dla magazynu Kontakt.

ROBERT: A oprócz tego jeszcze często jeździsz na koncerty.

BARTEK: Często jeżdżę na koncerty, tak, jestem uczestnikiem co roku jakiegoś festiwalu muzycznego, minimum jednego. Staram się, żeby korzystać z tej oferty w miarę często, w miarę różnorodnie. I przy okazji sprawdzać, jak to jest z tą dostępnością deklarowaną i faktyczną.

ROBERT: I jak to jest z tą dostępnością? Dla tych, którzy ciebie nie znają – ty na co dzień poruszasz się na wózku.

BARTEK: Tak, ja na co dzień poruszam się na wózku. Myślę, że na dostępność staram się patrzeć w miarę wielowymiarowo, no ale nie wszystko mam możliwość sprawdzić na danym festiwalu, na którym jestem. W końcu nie robię tam audytu, tylko jadę się bawić. Z tą dostępnością jest myślę jeszcze wciąż bardzo, bardzo różnie. Zależy od tego, o którym miejscu mówimy. Generalnie wszystkie festiwale starają się w jakiś sposób o tę dostępność zahaczać. A przynajmniej o tym mówić, że są dostępne. Niestety mam wrażenie, że bardzo często poprzestają na tym poziomie właśnie pewnej deklaracji, jakiejś obietnicy. A niekoniecznie na etapie sensownego działania i takiego działania, które by było też zaudytowane, a nie tylko zrobione na zasadzie: jak nam się wydaje, że powinna dostępność wyglądać.

ROBERT: A jeżeli Bartek, ty jedziesz na koncert, to co jest dla ciebie tym niezbędnym minimum, a kiedy czułbyś się traktowany jak prawdziwa księżniczka?

BARTEK: No więc tym, z angielska bare minimum jest na pewno to, że mogę swobodnie widzieć koncert, że mogę rzeczywiście swobodnie zobaczyć to, co się na tym koncercie dzieje, I że mam dostęp do dostępnej toalety dla osób poruszających się na wózkach. Myślę, że takim princess treatment na wydarzeniach plenerowych – ale wydaje mi się, że powinno to coraz bardziej wchodzić do poziomu bare minimum – byłaby komfortka.

To znaczy, o ile ja sam jej nie potrzebuję, to tak wydaje się, że jednak chcemy się też otwierać jako społeczeństwo na to, żeby również osoby, które czasami potrzebują pomocy przy skorzystaniu z toalety, również mogły z tej toalety skorzystać, przebrać się, jeśli mają taką potrzebę, również na takim festiwalu. I w związku z tym komfortka jak najbardziej byłaby do tego potrzebna. Komfortka to jest taka, żeby tak trochę wprowadzić, toaleta z dostępem do leżanki. W związku z tym dorosła osoba z niepełnosprawnością również może się na takiej leżance przebrać. Najlepiej również, żeby była opcja z podnośnikiem, no ale to już jest klasa Mercedes w ramach princess treatment, a nawet nie podstawowa. No ale tak, ten podnośnik też się czasami osobom z niepełnosprawnością ruchową przydaje.

Ta dostępność zaczyna się z jednej strony od możliwości skorzystania z tego miejsca, ale też, no właśnie, czasami się o tym zapleczu zapomina. A to zaplecze… Każdy z nas tego zaplecza korzysta. Każdy z nas na koncercie chce – nie wiem, czasami jeśli jesteśmy na koncercie rockowym, to chcemy napić się jakiegoś napoju, niekoniecznie wyskokowego, ale no niekoniecznie myśleć o tym, czy na pewno znajdzie się dla nas jakaś toaleta, a po prostu z danej toalety móc skorzystać.

ROBERT: Wspomniałeś o komfortce. Pamiętasz taki koncert, na którym była ta komfortka? W ogóle to spotkałeś na jakimś festiwalu?

BARTEK: Na festiwalu plenerowym jeszcze mi się chyba komfortka nie zdarzyła, ale słyszałem o proteście ulicznym, na którym komfortka się pojawiła, bo komfortka się pojawiła na proteście terenowym dotyczącym asystencji osobistej, więc nie jest to niemożliwe. Widziałem miejsca kultury, które taką komfortkę zapewniają, choćby Księgarnia Nowa w Krakowie w Hucie. Na pewno Stadion Narodowy ma w tym momencie komfortkę.

I to jest taka rzecz, w którą po prostu każde miejsce powinno się już wyposażać. Właśnie z tego powodu, że kiedyś być może rzeczywiście z tej przestrzeni ogólnej korzystały tylko osoby poruszające się na wózkach aktywnych, ale coraz więcej mamy obywateli, którzy korzystają z tej przestrzeni na wózkach elektrycznych i którzy są też użytkownikami tej przestrzeni i powinni mieć do niej dostęp na równych prawach.

ROBERT: Powiedziałeś o tym, że jak idziesz na koncert, to nie idziesz po to, żeby audytować tę przestrzeń, ale żeby się bawić. Na którym koncercie bawiłeś się najlepiej?

BARTEK: Ojej, w swoim życiu? Hmm…

ROBERT: Mogą być ze trzy.

BARTEK: Mogą być ze trzy. Myślę, że absolutnie niesamowitym przeżyciem za każdym razem są koncerty Nicka Cave’a. To jest człowiek, który swoją charyzmą potrafi w zupełnie niesamowity sposób zaczarować publiczność. Czy akurat ma im do opowiedzenia historię swojego bólu, jak wtedy, kiedy promował jedną ze swoich płyt po śmierci swojego dziecka, czy historię swojego odkupienia i poczucia już jakiegoś uwolnienia z tego bólu, jak przy ostatniej promocji płyty. I myślę, że gdybym miał wskazać takie naprawdę niesamowite przeżycie koncertowe, to właśnie Nick Cave by nim był.

ROBERT: A spotkałeś się z taką wielką wtopą dostępności, że na coś liczyłeś i się okazało, że nie?

BARTEK: Najbardziej niesamowitą wtopą dostępności było to, jak FEST Festiwal, który promował się jako niesamowicie otwarta, niesamowicie inkluzywna przestrzeń, dostępna dla absolutnie każdego, zaproponował platformę dla osób z niepełnosprawnościami po schodach. No, niesamowite to było przeżycie. Na szczęście koncert artysty, na którego głównie tam przyjechałem, czyli Stromae, i późniejszy wieczorny występ Caribou trochę elektronicznymi dźwiękami i bardzo dobrym popem nam wynagrodził – mi i innym osobom z niepełnosprawnościami – te ekscesy, ale na pewno jeśli chodzi o taką dostępność, to to jest miejsce, którego nie zapomnę do końca życia.

ROBERT: Dałeś sobie szansę jeszcze kolejny raz pojechać na ten festiwal czy nie?

BARTEK: Chciałbym dać sobie nawet szansę, gdyby był rozsądny line-up. Niestety organizator nie dał tej szansy, ponieważ splajtował.

ROBERT: Bartek, jeszcze jedno pytanie. Współtworzyliśmy – między innymi my we dwóch, tam jeszcze była Paulina, jeszcze był Kamil, jeszcze była Ewa – takie podpowiedzi, jak tworzyć festiwal dostępny. Masz takie poczucie, że taki dokument wciąż ma swoją moc? Warto by było, żeby organizatorzy koncertu poznali go?

BARTEK: Myślę, że on na pewno ma swoją moc. Myślę, że na pewno jest potrzebny. Również dlatego, że dalej dla organizatorów tych wydarzeń nie jest to oczywista sprawa, co jest niezbędne, a co nie. No i też nawet powiem ci w ten sposób. Gdybym ja miał z pamięci postawić dostępny festiwal, to nie dałbym rady. Myślę, że ty też nie. Każdy z nas musi sięgnąć czasami do takich standardów, po to, żeby sprawdzić, czy na pewno wszystko, co mógł zapewnić w ramach swojego budżetu – no bo wiadomo, że budżety organizatorów nie są z gumy – czy na pewno był w stanie to zapewnić. I żeby był w stanie sięgnąć do tej checklisty i rzeczywiście sprawdzić ją z pamięci, zanim zacznie się organizować festiwal i w momencie, w którym już będzie, powiedzmy, tuż przed godziną zero, żeby sprawdzić, czy na pewno o wszystkim pomyślał. Zawsze standard jest dobrym punktem odniesienia. Zawsze warto też aktualizować ten standard. Myślę, że ten nasz dokument pewnie za parę lat będzie wymagał jakiejś aktualizacji, bo zmieni się świat, zmienią się potrzeby dostępności.

ROBERT: Dzięki wielkie.

BARTEK: Dzięki! Wszystkiego dobrego.