Przejdź do menu głównego Przejdź do treści Przejdź do wyszukiwarki

Artykuł

4
mar
2024

Transkrypcja do odcinka nr 3 podcastu STUDIA ROCK’AD’ROLL

Grafika. Czarne tło na nim biały napis: Prowadzi Roberto Więckowski. Studio Rock'AD'Roll Muzyka bez Barier. Odcinek numer 3: Słychać, więc prawie widać - rozmowa z Damianem Pietrasikiem. Obok napisu Robert Więckowski i Damian Pietrasik. Oba zdjęcia otoczone są najpierw białym później bordowym obramowaniem. Roberto uśmiech się. Obok Głowa Damiana w okularach zwrócona w bok, w kolorze czarno białym. W lewym górnym rogu logo Rock'AD'Roll i Kultury Dostępnej.

„STUDIO ROCK’AD’ROLL – Podcasty o muzyce bez barier” to podcasty nagrane w ramach projektu ROCK’AD’ROLL realizowanego przez Fundację Kultury bez Barier. W cyklu sześciu rozmów odnajdziecie wątki dotyczące udostępniania muzyki osobom g/Głuchym i niewidomym. Będziemy mówić o potrzebach tych grup, jak i ich doświadczeniach. Rozmowy prowadzi Roberto Więckowski – Wiceprezes FKBB i wielki fan muzyki.

W trzecim odcinku Roberto rozmawia z Damianem Pietrasikiem – niewidomym pianistą współpracującym m.in. z Bartem Sosnowskim. Założyciel: „Damian Pietrasik Quintet” – zespołu oscylującego wokół jazzu (FB: https://www.facebook.com/damianpietrasikquintet).

Zapraszamy do słuchania!

 

Tytuł odcinka: Słychać, więc prawie widać – rozmowa z Damianem Pietrasikiem

Link do podcastu: SŁUCHAJ!

 

TRANSKRYPCJA ODCINKA NUMER 3:

[intro – muzyka rockowa]

Studio Rock’AD‘ Roll – podcasty o muzyce bez barier.

Roberto: Trzy, cztery, pięć. Dzień dobry. Studio Rock’AD‘Roll, podcasty o muzyce bez barier. Rozmawiamy o tym wszystkim, co dzieje się właśnie w ramach projektu Rock’AD’Roll. Dzisiaj gościem moim i państwa jest Damian Pietrasik. Dzień dobry, Damian!

Damian Pietrasik: Dzień dobry.

 R.: Będziemy rozmawiali o muzyce, o muzyce dostępnej, o udostępnianiu muzyki osobom z niepełnosprawnością wzroku. Pierwsze pytanie – Damian, czy w ogóle muzykę trzeba udostępniać osobom, które nie widzą albo widzą bardzo słabo?

D.: Uważam, że trzeba. Dlatego że będąc na koncercie czy oglądając, słuchając piosenki z teledyskiem, chciałbym wiedzieć, co jest dopełnieniem tej muzyki. Bardzo interesuje mnie to, co się dzieje na scenie, czy to, co dzieje się na ekranie.

R.: Kiedy w takim razie powinny być poddawane te słowa, które by ci opisały to, co dzieje się na koncercie albo w teledysku? W trakcie piosenki, ma być przerywany utwór? Wcześniej, później? Jak to ma być?

D.: To jest trudne pytanie. Tak naprawdę zależy, w jakiej sytuacji. Jeżeli jest to koncert, to chciałbym słyszeć jak najwięcej informacji pomiędzy piosenkami. Samych utworów chciałbym już tylko słuchać, bez żadnych dodatkowych informacji. Chciałbym wspomnieć o tym, że byłem kiedyś na koncercie na Stadionie Narodowym. Tam była taka ekipa, która komentowała na bieżąco, co dzieje się na scenie. To było piękne, to było wspaniałe! Mogłem wtedy przeżyć ten koncert dużo bardziej, niż tylko słuchając muzyki. Pamiętam, że oni robili to i w trakcie piosenek, i pomiędzy. W trakcie piosenek wyjmowałem sobie słuchawkę z ucha, bo po prostu chciałem słuchać muzyki. Pamiętam, że komentowano, że ktoś wchodzi na scenę na początku koncertu. Czy jest jakieś intro, co tam się dzieje dokładnie. Jaka jest gra świateł? Jakie są stroje muzyków? Jakie mają kolory gitar, jakie są te instrumenty? Kto na czym gra? To było też super. To zawsze jakaś dodatkowa informacja. Jak słyszę solówkę, jak jest dwóch gitarzystów – to nie wiem, kto gra tę solówkę. Podczas audiodeskrypcji już mogę się dowiedzieć i jakoś sobie wyobrazić albo dostać informację, że ten, kto gra solówkę ma długie włosy i właśnie wykonuje salto. To jest bardzo pomocne i bardzo pogłębiające odbiór.

R.: Wspomniałeś o tym, że w momencie, kiedy jest grana piosenka, kiedy trwa konkretny utwór, to ty słuchawkę z audiodeskrypcją wyjmujesz z ucha. Rozumiem, że wystarczy ci w zupełności, jeżeli takie podsumowanie tego wszystkiego, co działo się na scenie, zostanie powiedziane już po tej piosence, kiedy jest czas na brawa. Kiedy muzycy coś mówią, coś ustalają.

D.: Kilkanaście sekund czasu, kilkadziesiąt sekund na to, żeby właśnie takie informacje dostać. Oczywiście fajnie jest też wiedzieć podczas utworu, kto gra solówkę na przykład, ale coś za coś. Nie da się wszystkiego mieć.

R.: Taki koncert z dodatkowym opisem jest super. A co, jeżeli nie ma takiego dodatkowego opisu? Podejmujesz ryzyko? Idziesz, wiedząc o tym, że ta sfera wizualna niekoniecznie będzie dla Ciebie dostępna?

D.: Tak, do tej pory tak zawsze się działo. Kiedyś nie była tak bardzo modna audiodeskrypcja. Chociaż może była, bo szło się z kimś, z kumplami, dziewczynami na koncert i oni przekazywali mi te informacje, czy teraz moja żona na przykład. Zawsze ją pytam o to, ale nie chcę jej przeszkadzać w odbiorze koncertu. Czasami jest głośno, więc ona musi krzyczeć. To też nie jest komfortowe.

 R.: A powiedz mi, co w momencie, kiedy słuchasz muzyki w domu? Wyjmujesz sobie płytę. Wiem, że ty masz kolekcję płyt winylowych. Duże, piękne płyty w dużych, pięknych okładkach.

Mocno wszedłeś, bo piszesz dla nas, też dla Rock’AD’Rolla piszesz opisy okładek tych płyt, które są dla ciebie ważne. Interesowałeś się tymi okładkami od zawsze, czy gdzieś potrzebowałeś jakiejś inspiracji? To było ważne dla ciebie, jak to jest opakowane?

D.: Tak, zawsze. Zawsze interesowałem się tym, co jest na okładce i tym, co zawiera treść książeczki. Jak kupuję płytę, to zawsze chcę wiedzieć, kto gra na tej płycie. Gdzie została nagrana, kiedy. Wszystkie informacje mnie interesują. Chcę to wiedzieć i tak samo jest z okładkami. Chcę wiedzieć, co jest na okładce i jakoś sobie to zinterpretować. Często grafika wnosi jakiś dodatkowy element do odbioru.

R.: Żeby to zrozumieć? Jasne. Nie wiem, jak ty – ja, jak coś dla mnie jest coś ważne, mam swoje klasyfikacje. Moje ulubione, moje drugie ulubione, moje trzecie ulubione i tak dalej, i tak dalej…Masz swoją ulubioną okładkę płyty? A może ze dwie?

D.: Nie mam takiej ulubionej. Bardzo podobają mi się okładki z lat 60.i 70., ale najbardziej z 60. Są bardzo psychodeliczne i takie niedookreślone. To jest bardzo interesujące, ten konceptualizm. Na przykład taki grafik, który robił okładkę dla Krzysztofa Komedy, on miał bardzo ciekawe pomysły, takie nieoczywiste. Trzeba się trochę pochylić nad okładką, żeby jakoś znaleźć sens, coś zacząć rozumieć. To nie jest powiedziane, że się zrozumie, tylko coś poczuć… Więcej. I takie okładki właśnie robiono w latach 60.

 R.: Okej. Jak tak się teraz zacząłem zastanawiać, jedną z moich ulubionych jest “In Rock” Deep Purple . Zdecydowanie. Nie jest bardzo konceptualna, chociaż oczywiście trzeba to rozkodować, żeby wiedzieć, gdzie są te ich podobizny, jak bardzo te wzniesienia i te podobizny grają w ogóle w całej kulturze amerykańskiej, dlaczego Deep Purple może sobie na to pozwolić i tak dalej. Ale wspomniałeś teraz o współpracy z wielkimi artystami. Ta cała współpraca różnych zespołów z Andym Warholem i The Velvet Underground, i The Rolling Stones. W ogóle fajnie, fajnie się działo. Dobrze, mamy udostępnianie muzyki dla słuchacza. Damian, ty nie tylko słuchasz, ty też tworzysz muzykę. Grasz profesjonalnie. Czy ty jako muzyk potrzebujesz dodatkowych jakiś udostępnień? Coś ci się bardzo przydaje? Czy ty czytasz na przykład notację brajlowską? Zapis nutowy w brajlu?

D.: Ja czytam brajlem, ale jeżeli chodzi o zapis nutowy, to nie korzystam. Sam zapisuję sobie na przykład jakieś skrócone wersje akordów albo setlisty podczas koncertu. Na koncert z Sosnowskim zawsze zabierałem zapisaną setlistę w brajlu. Co bardzo bawiło Bartka i śmiał się, że jak któremuś koledze zdmuchnie na scenie nuty, to będzie mógł zajrzeć do ciebie. Wiadomo, że to wygląda jak czysta kartka.

Bardzo użytkowo podchodzę do tego tematu. Jeżeli mam mega dużo materiału i muszę zapamiętać wszystko, czasami jest trudno, więc pomagam sobie właśnie rozpisaniem akordów. Czy też jakichś schematów brajlem.

Czy w innych sytuacjach? Nie wiem, czy potrzebuję… Raczej nie wymyślam jakoś mega dużo na koncertach, tylko po prostu gadam coś o piosenkach i tyle.

R.: A gdy się przygotowujesz, gdy przegrywasz sobie jakieś rzeczy albo sam komponujesz, albo robisz jakiś cover? Wszystko ze słuchu? Wszystko zapamiętujesz, czy robisz jakieś notatki, cyfrowe, w komputerze?

D.: W zasadzie wszystko na słuch robię. Można powiedzieć, że niczego więcej nie potrzebuję. Chociaż ostatnio miałem taką sytuację, że musiałem nauczyć się jakiegoś utworu Marilyn Monroe i przyznam, że to było tak skomplikowane, że musiałem poprosić o pomoc. Kolega nagrał mi po prostu na dyktafon to, co zawiera partytura.

Niewiele jest takich sytuacji w życiu, ale ostatnio coś takiego się zdarzyło. Trzeba korzystać z wszystkich możliwości, żeby się uratować. Jakoś trzeba sobie radzić.

R.: Dla tych, którzy nie widzą, którzy stawiają swoje pierwsze kroki w grze na jakimkolwiek instrumencie. Tutaj wspomniałeś o takich notatkach głosowych. Wykorzystywałeś je w czasie, kiedy się uczyłeś? To jest dobry pomysł?

D.: Tak, to jest bardzo fajny pomysł. Ale też przy kompozycji jest potrzebny, bo często coś wpadnie do głowy, trzeba wyjąć dyktafon i jak najszybciej zarejestrować ten pomysł, bo za chwilę umyka. Ja z tego korzystam.

R.: To takie pytanie: powiedzieliśmy o tym, co potrzebne przy tym, kiedy słuchasz, w momencie, kiedy sam grasz, kiedy sam komponujesz. A powiedz mi – jest taka opinia, że jak jest już widowisko muzyczne, to osoby niewidome naprawdę mogą wziąć w nim udział, bo to jest jedno z najbardziej dostępnych widowisk dla nich. Zgadzasz się z tym?

D.: Zgadzam się, aczkolwiek podczas dużych koncertów dzieje się bardzo dużo wizualnie. Szczerze mówiąc, dzisiaj wielu muzyków traktuje szerzej swój przekaz, tworzy wizualizacje tekstów piosenek i tego, o czym traktują te piosenki. To jest po prostu potrzebne, żeby w pełni odebrać , jak najwięcej otrzymać informacji o tym, co chce powiedzieć dany artysta. Zwróćmy uwagę właśnie, jak dużo dzieje się na przykład nawet podczas koncertów takich starszych gwiazd, jak na przykład Paula McCartneya. Byłem na koncercie z Weroniką na Stadionie Narodowym, na koncercie Paula McCartneya. I tam działo się dość dużo. Wyjeżdżał jakiś podest, on wychodził nad publiczność. Jakieś cuda się działy. Takie rzeczy dodatkowe, o których nie mieliśmy po prostu pojęcia, nie mając jakiejś informacji dodatkowej.

Na przykład gdy ktoś ma ochotę coś zamanifestować. Zakłada jakąś opaskę, chociażby w sprawie Ukrainy. Fajnie jest wiedzieć takie rzeczy, to po prostu poszerza odbiór i pozwala jakoś bardziej zrozumieć artystę.

R.: Czyli dla ciebie zachętą byłoby zapraszanie… Częściej byś się zastanawiał nad koncertami, gdyby się pojawiała etykieta: koncert tego i tego zespołu. Będzie audiodeskrypcja na żywo.

D.: Zdecydowanie, to jest bardzo potrzebne i myślę, że nie jestem jedyną osobą, która tak uważa.

R.: My też tak myślimy. Dziękuję!

[outro – muzyka rockowa] Studio Rock’AD‘ Roll – podcasty o muzyce bez barier.

– –

O Rock’AD’Roll:

Celem projektu Rock’AD’Roll jest otwarcie świata muzyki na potrzeby osób niewidomych i g/Głuchych. Osobom niewidomym i niedowidzącym udostępniamy wizualne kody muzyki poprzez audiodeskrypcję teledysków i okładek płyt. Dla osób g/Głuchych organizujemy koncerty i przekłady tekstów utworów muzycznych na polski język migowy. Na projekt składają się: serwis internetowy: https://rockadroll.pl; organizacja koncertów tłumaczonych na polski język migowy; odsłuchy muzyczne, podcasty.

Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu.

Facebook RAR: https://www.facebook.com/projektrockadroll/

Strona RAR: https://rockadroll.pl